miejsce: Heliport Zermatt - wysokosc: 1600 m.n.p.m.; na sobie: uprzaz alpinistyczna, kask, nadajnik lawinowy, w plecaku: sonda, lopata, karabinki...adrenalina rosnie przed wylotem...


Po 15 minutach lotu heli podchodzi do ladowania...


siedze w srodku obok pilota... do 'touch down' juz tylko kilka sekund...


miejsce ladowania: 4200 m.n.p.m. - granica wlosko-szwajcarska, niedaleko masywu Monte Rosa;czuc wyraznie wysokosc: oddycha sie znaczaco ciezej; wlasnie wyczlapujemy sie z helikoptera


klamka zapadla - wyglada na to, ze nie mamy juz czym wracac...


tak wyglada rzeski i gotowy do akcji Subaru Freeride Team


zjazd pierwszego dnia rozpoczal sie od bajecznego puchu...


potem bylo juz bardziej twardo. zmarznieta powloka dawala dobra i stabilna przyczepnosc. jak widac przejezdzalismy tez strome miejsca...


zarowno widoki jak i adrenalina byly prawdziwie ekstremalne...


czasem zjezdzalismy wsrod innych sladow...


czasem to my przecieralismy nowe szlaki...


jakies 1,5 sekundy po zrobieniu tej fotki przekoziolkowalem kilkanascie razy i znalazlem sie jakies 100 metrow nizej... dobrze, ze mial kto zwiezc deski...


a tak wyglada miejsce, z ktorego schodza lawiny...


to chyba najfajniejsza fotka z wyjazdu - nie wymaga komentarza...


juz dosc mocno zmeczony... (w rejonach gdzie bylo bezpiecznie - mozna bylo pozwolic sobie na zdjecie kasku)


tak, tak! zjechalismy tymi zlebami! ktoredy? nie pytajcie...


freeride to nie tylko radosc jazdy bez ograniczen - czasem to tez mordercze zmeczenie po przebiegnieciu kilku(nastu?) kilometrow dolina


tak wyglada ekstremalnie zmeczony Subaru Freeride Team


to trasa z jednego dnia heliskiing... szczyt to masyw Monte Rosa na 4200 m.n.p.m; skale zdjecia oddaje duze trzypietrowe schronisko w srodkowej czesci zdjecia (tak, tak - to ten punkt)


a tak w ogole, to z gorami trzeba uwazac! (w tle: Matterhorn)